Musialem wstac rano aby pojecchac do Kazia I wejsc na dach aby naprawic mu klimatyzator. Niestety mial za duzo elektroniki wiec sie do tego nie dotykam. Kupilem sobie ladne skorzane  buty.

W Ikei na wyprzedazy zauwazylem ladne szafki ale stwierdzilem ze za ciezkie aby wiesc autobusem wiec jutro musze uruchomic samochod. Spoznilem sie na pociag i autobus = mam wyznaczone odpowiednie godziny kiedy moge podrozowac za darmo ale zostalem potraktowany ulgowo.    Kiedys podrozujac z Wanda i corka w Szwajcari nie wiedzielismy ze trzeba sie 3 razy przesiasc bo pociag okrazal gory. Zrobilo sie ciemno I wzielismy z innymi turystami do spolki taksowke. Nastepnego dnia wracajac nie wykupilem biletow kolejowych bedac zly na to ze poprzedniego dnia musialem brac taksowke. Wiec nagle do pociagu wszedl konduktor I Wanda zamarla z wrazenia. Siedziala w drugim koncu wagonu I wskazala konduktorowi ze to ja mam bilety I caly czas drzala z wraenia, ze nam wlepia duza kare. Wtedy ja zrobilem bardzo smieszny manewr = podalem konduktorowi stary bilet skasowany przez innego konduktora poprzedniego dnia. Konduktorzy w Szwajcarii sa tacy ze im nie przejdzie wogole przez mysl ze ktos moglby jechac bez biletu. Wiec nawet nie spojrzal na skasowany bilet I skasowal go ponownie. Byla to jedna ze smieszniejszych rzeczy jakie przytrafily sie zonie w czasach podrozy ze mna. Jak dojechalismy spowrotem to udalem sie do faceta z kasy, ktory sprzedal nam poprzeniego dnia bilety I zrugalem go za to ze nie powiedzial mi o potrzebie trzech przesiadek. Uslyszeli to robotnicy torowi i zaczeli krzyczec ze smiechem Szalony Amerykanin. Juz nie sprostowalem Je suis Polonaise.  Kasjer zwrocil nam pieniadze za bilety z poprzedniego dnia.  Moj francuski nie jest zbyt plynny ale pod wplywem stresu jakos dziwnie zaczynam w nim niezle mowic.  :)))))))   Kiedys wieczorem  zgubilem sie w Sion (Szwajcaria) I nawet zapomnialem nazwe mojego hotelu ale krzyknalem do ludzi  Je suis perdu (zgubilem sie) Bardzo mnie to zdziwilo ze znam takie slowo ZGUBIONY = perdu  ale moze je przerobilem z wloskiego slowa perdutto.

Wiec podroze ze mna sa moze stresujace ale jednoczesnie smieszne.

tadek komosa

About these ads

Occasionally

Advertisements