Jezeli cierpisz na jakas chorobe czy to fizxyczna czy psychiczna to zapewne wiesz, ze jezeli cos wywoluje ta chorobe to to dazy do tego abys umarl/a. Po prostu choroba ma taki w sobie dynamism, ze zabiera sie za Ciebie stopniowo a Ty sie poddajesz I potem jest takie stadium gdzie moze Cie tylko zabic bo Cie opanowala I im bardziej panuje nad toba tym jestes slabszy/a I w pewnym momencie jest juz tylko taka mozliowsc ze mozesz tylko umrzec bo taki jest dynamism kazdej choroby. Choroba jest po to aby cie zabic.

Wiec jezeli jestes na polmetku to masz pewne szanse bo mozesz doprowadzic do ekwilibrium czyli takiego stanu gdzie jestes nadal chory/a ale uzyskujesz stan zawieszenia pomiedzy soba a ta choroba I jezeli udaje ci sie cos takiego uzyskac to wiedz, ze jest szansa ze nagle choroba powoli zacznie ustepowac.

Wiec wazne jest aby w sobie uchwycic ten moment kiedy mozna jeszcze wyzdrowiec a nie tylko umrzec. Wiekszosc ludzi niezauwaza tego pol-metku I dlatego choroba go pokonuje.

Jak wiadomo wiekszosc lekarstw to trucizny (dlatego znak zmiji na aptece). Trucizny w malej ilosci lecza a w dzuej zabijaja. Wiec tak samo jezeli chcesz sie przemoc I zaczac uzyskiwac poprawe to potrzebujesz czegos silnego. Moze to byc zarowno silna wola jak I inne rzeczy. Przykladowo palenie papierosow powoduje raka pluc ale palenie papierosow opoznia Parkinsona.

Wogole to mysle, ze wiekszosc ludzi ma podle zycie. Nie dosypia, charuje, ma malo przyjemnosci i potem nagle okazuje sie ze ma raka i wtedy po wszystkim. Ale ci ludzie nie maja wyboru bo sa czescia takiej maszyneri, ktora ich kopie w dupe.

Reklamy