http://www.bing.com/search?q=perth+weather&src=IE-SearchBox&FORM=IENTTR&conversationid=&pc=EUPP_

Dzisiaj jest troche chlodno bo tylko 34 stopnie. Wczoraj musialo byc ze 40 stopni. Bardzo sie spracowalem. Zarowno psychicznie jak I fizycznie. Porzadkuje we wszystkich wymiarach. Porzadkuje moj inbox I zapisuje lub kasuje maile. Czesc z nich jest dosc bolesna bo dotyczy Wandy, Jak sie dowiedzialem, ze Wanda jest w szpitalu to nie wiedzialem, ze nie ma juz mozgu bo przeciez po 40 minutach braku doplywu tlenu mozg jest obumarly. Nie moglem sie o tym dowiedziec ani od corki ani od kolezanki Wandy. Lezala w szpitalu a oni wszyscy mysleli ze jest w stanie spiaczki I ze sie obudzi po jakims czasie. Niby oddychala I bilo jej serce = oczywiscie wszystko to robila za nia aparatura ale przeciez nie miala juz sprawnego mozgu wiec bylo tak jakby juz nie zyla. Pewnie w dalekiej przyszlosci bedzie mozna ratowac mozg w sposob bardziej efektywny I nie bedzie takiego problemu. Niemniej ludzie I tak beda musieli umierac w jakis sposob.

Denerwuje mnie to, ze nawet ludzie majacy cos wspolnego z medycyna nie sa tego swiadomi, ze po 40 minutach niedotlenienia mozg jest obumarly. W tym czasie nie moglem uzyskac specjalnie informacji od corki, ktora jest malo komunikatywna. Wiec jak sie dowiedzilaem ze Wanda jest w stanie krytycznym ale stabilnym to myslalem ze moze z tego wyjdzie. Stan KRYTYCZNY praktycznie oznaczal, ze byla martwa = taki zywy nieboszczyk.

Pomyslalem ze jak juz uporzadkuje te majle to bede mogl zaczac nowy rozdzial zycia. Od wielu lat nie mialem snow a moze je mialem ale nie mialem swiadomosci, ze je mialem. Ostatniej nocy obudzilem sie z swiadomoscia ze mam ladny sen I od razu znow zasnalem majac nadzieje ze sen bedzie sie kontynuowal ale juz nie wiem czy sie kontynuowal. Pewnie nie. Przyjemnie jest miec sympatyczne sny.

Reklamy