Niby osoby altruistycznie poswiecajace sie dla innych czuja w sobie szczesliwosc=taka jest kalka myslowa =tak sie mowi.. Ale sam process medytacji zarowno u chrzescijanskich jak i buddyjskich mnichow polega na nie-mysleniu. Jak wiadomo organizm ludzki jak i zwierzecy zyje dzieki glukozie, ktorej jedna trzecia idzie na prace mozgu. Im wiecej myslenia tym wieksze zapotrzebowanie na glukoze. Wiec jezeli zapotrzebowanie na glukoze zmniejsza sie drastycznie to organizm czuje w sobie lekkosc. Poza tym organizm sam z siebie potrafi wytworzyc endorfiny i inne hormony przyjemnosci. Wiec nic dziwnego ze mnisi przedkladaja medytacje nad seks z kobieta. Jeden przeor buddyjski w Tajlandi powiedzial ze poronujac przyjemnosc z medytacji z seksem to wedlug niego seks jest jak podrapanie sie za uchem.

Wiec staram sie tu dowiesc ze to nie usuniecie ego  prowadzi do wiekszej szczesliwosci u mnichow chrzescijanskich czy  buddyjskich. Tylko wytwarzane w ich mozgach  hormony przyjemnosci w polaczeniu z mniejsza przemiana materii. Brak ego moze isc do pary ale nie jestem tego tak pewien jak sklasyfikowac ego w tym rankingu.

. Raz powiedzialem przeorowi buddyjskiemu ze jestem uzaalezniony (conditioned) od zbierania statuetek Buddy z roznych czesci swiata. Ale on powiedzial ze “dobre”uwarunkowanie (=conditioning) jest o.k  :)))  Ale jak mu takze powiedzialem o tym wytwarzaniu hormonow przyjemnosci przez jego mozg to sie bardzo zdenerwowal.  A przeciez jest to fakt potwierdzony badaniami naukowymi. Jezeli mnich nie mysli  i ma mniejsza przemiane materi to za niemysleniem idzie brak emocji. Czy wszystkie emocje rownaja sie ego???? Nie jestem taki pewien czy mnisi buddyjscy jak i chrzesijanscy wyzbywaja sie ego. Bo niby w klasztorze zabronine sa rozmowy mnichow miedzy soba  o medytacjach ale dopytalem sie ze mnisi klasyfikuja sie nawzajem kto lepiej medytuje. Wiec im lepiej dany mnich medutuje tym moznaby powiedziec ze tym wieksze u niego ego.  Ale jezeli romawialoby sie na ten temat z przeorem to natychmiast zastopowalby  by rozmowe mowiac ze dobre uwarunkowanie to dobre uwarunkowanie. (good conditioning is good :).)

Co do braku ego /altruizmu to mam podejrzenie, ze Matka Teresa z Kalkutty go nie miala. Po prostu z wyrachowania kreowala sie za zycia na swieta.

Taki sam process uruchomil u siebie Jan Pawel II, ktorego podobniez kardynal Wyszynski niespecjalnie lubil.

Advertisements